Pierwszy kontrakt w Niemczech wiele opiekunek pamięta do końca życia. Stres przed wyjazdem, obcy dom, pierwsze nieprzespane noce - i pierwsze chwile, kiedy okazuje się, że dasz radę. Poniżej opisujemy historię Ewy, która po raz pierwszy wyjechała do opieki nad starszym panem w Dolnej Saksonii. To opowieść o tym, jak naprawdę wyglądają pierwsze tygodnie na zleceniu - z trudnymi momentami i z tym, co pomogło je przetrwać.
To historia złożona. Ewa nie jest jedną konkretną osobą. Jej losy składają się z typowych doświadczeń opiekunek, opisywanych w badaniach, raportach i w rozmowach w grupach opiekunek. Imiona, miejsca i szczegóły są zmienione lub zmyślone. Chcemy w ten sposób pokazać realia tej pracy, nie opisując prywatnego życia żadnej prawdziwej osoby ani rodziny.
Decyzja
Ewa ma 51 lat i mieszka w małym mieście na Lubelszczyźnie. Przez dwadzieścia lat pracowała w sklepie, który w końcu zamknięto. Młodsza córka właśnie zaczynała studia, a na koncie był jeszcze kredyt za remont domu. Koleżanka z sąsiedztwa od kilku lat jeździła do opieki w Niemczech i powtarzała: „Ciężko bywa, ale da się. I wreszcie coś odkładam”.
Ewa znała z niemieckiego kilka słów ze szkoły. Miała za to doświadczenie, którego nie da się wyczytać z książek - przez dwa lata opiekowała się własną mamą. Po kilku rozmowach z agencjami podpisała umowę na dziesięć tygodni. W opisie zlecenia przeczytała: „Starszy pan, 84 lata, samodzielny, potrzebuje towarzystwa i pomocy w domu”.
Pierwszy dzień

Bus wyjechał wieczorem, a pod dom pana Heinricha, niedaleko Hanoweru, dotarł następnego dnia przed południem. Drzwi otworzyła jego córka, Sabine, która mieszka dwieście kilometrów dalej i przyjechała tylko na dzień, żeby wszystko pokazać. Pan Heinrich okazał się uprzejmym, trochę zagubionym wdowcem. Szybko stało się jasne, że „samodzielny” to spore uproszczenie: miał Pflegegrad 3, zaczynającą się demencję i budził się w nocy.
„Najgorsze było to, że nie rozumiałam połowy tego, co Sabine do mnie mówi. Kiwałam głową i zapisywałam w zeszycie, co mogłam: godziny leków, numer do lekarza, gdzie jest klucz do piwnicy” - tak mogłaby opowiadać Ewa. Wieczorem, sama w swoim nowym pokoju, pierwszy raz od lat płakała z bezsilności.
Pierwsze tygodnie - dzień bez końca
Dni szybko ułożyły się w rytm: śniadanie, leki, mycie i ubieranie, zakupy, obiad, krótki spacer, kawa i ciasto o piętnastej, kolacja. W międzyczasie pranie, sprzątanie, rozmowy, których Ewa na początku prawie nie rozumiała. Dwa razy w tygodniu przychodziła pielęgniarka z Pflegedienstu, która robiła opatrunek na nodze.
Najtrudniejsze okazało się to, że praca właściwie się nie kończyła. Nawet w czasie przerwy Ewa nasłuchiwała, czy pan Heinrich nie woła. Noce przerywały jej dwie, czasem trzy pobudki. Po trzech tygodniach była tak zmęczona, że denerwowały ją drobiazgi, a w nocy nie mogła zasnąć, nawet gdy w domu było cicho. Nie wiedziała wtedy, że dokładnie te objawy - wyczerpanie, bezsenność i rozdrażnienie - opisują badacze, którzy rozmawiali z opiekunkami pracującymi w niemieckich domach.
Noc, która wszystko zmieniła
W czwartym tygodniu pan Heinrich obudził się o trzeciej w nocy, ubrany w płaszcz, i chciał wyjść „do pracy”. Nie poznawał Ewy, był zdenerwowany i coraz głośniejszy. Koordynator agencji odbierał telefon tylko w godzinach biura. Ewa zadzwoniła do Sabine, która przez telefon spokojnie porozmawiała z ojcem. Po godzinie pan Heinrich usiadł w kuchni z kubkiem herbaty i zasnął w fotelu.
Rano Ewa opowiedziała wszystko pielęgniarce. Dowiedziała się, że niepokój wieczorem i w nocy często zdarza się u osób z demencją, i dostała kilka prostych rad: stały plan dnia, więcej ruchu i światła w ciągu dnia, spokojne wieczory bez telewizji, a w nocy - nie spierać się, tylko uspokajać i odwracać uwagę. Kilka dni później, gdy pan Heinrich dostał gorączki w sobotę, Ewa sama zadzwoniła pod numer dyżuru lekarskiego 116117. Miała przygotowaną kartkę ze zdaniami po niemiecku.
Co pomogło przetrwać
- Druga opiekunka w okolicy. Na spacerze Ewa poznała Grażynę, która od lat opiekowała się panią z sąsiedniej ulicy. Wspólne kawy w czasie wolnym i telefony „jak tam u ciebie” okazały się bezcenne.
- Własny czas i własne miejsce. Codzienna przerwa, słuchawki, polskie radio, krótki spacer bez podopiecznego - chwila, w której nie jest się w pracy.
- Nauka języka po trochu. Każdego dnia pięć nowych słów z zeszytu. Po miesiącu Ewa mogła już pogadać z panem Heinrichem o pogodzie i jego ogrodzie.
- Rozmowy z domem. Wieczorne wideorozmowy z córkami - krótkie, ale codziennie o tej samej porze.
- Wdzięczność. Pewnego popołudnia pan Heinrich powiedział: „Gut, dass Sie da sind” - „Dobrze, że Pani tu jest”. Ewa mówi, że to zdanie niosło ją przez kolejne tygodnie.
Powrót - i co dalej
Po dziesięciu tygodniach Ewa wróciła do domu zmęczona, ale i dumna. Spłaciła część kredytu i pomogła córce opłacić akademik. Przy kolejnym wyjeździe zrobiła jedno inaczej: zanim podpisała umowę, sprawdziła firmę dokładnie, zapytała o szczegółowy opis zlecenia, o noce i o to, czy koordynator jest dostępny także w weekendy. Wróciła do pana Heinricha - tym razem przez firmę, która dała jej jasną umowę i numer telefonu czynny całą dobę. Z czasem z drugą opiekunką, która przejmowała zmianę, ustaliły stały rytm: każda spędza w Niemczech dwa miesiące, potem dwa w Polsce.
7 rad Ewy na pierwszy kontrakt w Niemczech
- Dopytaj o opis zlecenia. Pflegegrad, demencja, noce, mobilność - im więcej konkretów przed wyjazdem, tym mniej niespodzianek. Pomocna będzie nasza lista jak wybrać agencję opiekunek i artykuł o stopniach opieki Pflegegrad.
- Zapytaj, kto pomoże w nocy i w weekend. Numer do koordynatora czynny tylko w godzinach biura to za mało.
- Naucz się kilkunastu zwrotów przed wyjazdem. Zacznij od listy 50 zwrotów dla opiekunki, a przed rozmową z lekarzem zajrzyj do słownika do wizyty u lekarza.
- Poznaj chorobę podopiecznego. Przy demencji spokój i stały plan dnia działają lepiej niż tłumaczenie - więcej piszemy w artykule o objawach demencji u seniora.
- Zadbaj o przerwy. Nawet krótki czas tylko dla siebie chroni przed wypaleniem.
- Szukaj swoich ludzi. Inne opiekunki w okolicy, grupy i fora opiekunek to wsparcie, którego nie da Ci nikt inny.
- Zaplanuj kontakt z domem. Stała pora rozmów z bliskimi pomaga przetrwać tęsknotę za domem.
Na czym opieramy tę historię
Doświadczenia Ewy odpowiadają temu, co opisują badania o opiekunkach mieszkających u podopiecznych w Niemczech. W badaniu jakościowym Schilgen, Savcenko, Nienhaus i Mösko (czasopismo Gesundheitswesen, 2020) opiekunki jako codzienne obciążenia wymieniały ciągłą obecność w miejscu pracy, trudności w komunikacji i konflikty. Wiązały się one z wyczerpaniem, bezsennością, rozdrażnieniem i objawami depresji. Jako źródła siły opiekunki wskazywały wsparcie innych osób, dystans do sytuacji opieki, wdzięczność, poczucie akceptacji i bezpieczeństwo finansowe.
Z kolei Mediendienst Integration opisywał w 2019 roku, że opiekunki pracują zwykle około dziesięciu godzin dziennie, a do tego są w gotowości także w nocy, zmieniają się co dwa-trzy miesiące, a niemal połowa z nich pochodzi z Polski.
Podziel się swoją historią
Pracujesz lub pracowałaś jako opiekunka w Niemczech? Twoja historia może pomóc komuś, kto dopiero stoi przed pierwszym wyjazdem. Napisz do nas - opiszemy ją bez nazwisk i danych rodziny, a przed publikacją pokażemy Ci tekst do akceptacji.









Comments are closed.